Masz 16 lat. Mieszkasz w Bratford razem ze swoimi rodzicami, siedmiorgiem
rodzeństwa, psem Ollym i kilkoma zwierzętami do gospodarstwa rolnego. Znasz Zayn’a
od piaskownicy. Bawiliście się ze sobą codziennie. Mimo, że Zayn był 3 lata
starszy od ciebie nie przeszkadzało ci to. On zawsze był dla ciebie jak starszy
brat. Razem cieszyliście, razem płakaliście, razem też wkroczyliście w
dojrzewanie. Lubiłaś te jego niektóre wybryki, wydawało ci się to takie,
opiekuńcze, bo powodem każdej bójki, w której brał udział, była obrona ciebie. Niestety,
odkąd Zayn stał się sławny przestał odwiedzać Bratford i ogólnie o Tobie zapomniał.
Skrycie się w nim kochałaś, więc bolało cię to bardzo.
Pewnego słonecznego dnia, pomagałaś rodzicom w gospodarstwie. Akurat grabiłaś trawę po koszeniu trawnika od strony ulicy. Słońce prażyło niemiłosiernie. Miałaś na sobie dżinsowe szorty, czerwoną koszulę w kratę, swoje ukochane buty kowbojki i słomiany kapelusz. Właśnie nawalałaś trawę na taczkę, gdy usłyszałaś za sobą znany już ci głos.
Pewnego słonecznego dnia, pomagałaś rodzicom w gospodarstwie. Akurat grabiłaś trawę po koszeniu trawnika od strony ulicy. Słońce prażyło niemiłosiernie. Miałaś na sobie dżinsowe szorty, czerwoną koszulę w kratę, swoje ukochane buty kowbojki i słomiany kapelusz. Właśnie nawalałaś trawę na taczkę, gdy usłyszałaś za sobą znany już ci głos.
-(Twoje Imię) ! To ty? Jeny, jak ja cię dawno nie widziałem.
Odwróciłaś się za siebie i ujrzałaś Zayna.
-Zayn, Boże jak mi cię tu brakowało. –już po chwili podbiegłaś do niego i
rzuciłaś się mu na szyję.
-Kiedy ostatni raz się widzieliśmy ?-zapytał Zayn, a w jego oczach
pojawiły się iskierki, sprawiając jego tęczówki jeszcze bardziej radosnymi, niż
były na co dzień.
-Nie wiem, to chyba jakieś 4 lata zaraz będą. –wydukałaś, i popłakałaś
się ze szczęścia, gdyż właśnie przed tobą stał chłopak, którego kochasz.
Chłopak, z którym spędziłaś całe dzieciństwo.
-Hmm, długo. Coś się u ciebie pozmieniało ? –zapytał Mulat.
-Podsumujmy, mam jeszcze dwie siostry, urodziły się dwa lata temu.
Śliczne bliźniaczki, Holly i Molly, odrosły mi włosy po tym, jak mi je
obciąłeś, jak spałam.. No i to chyba tyle…
A i urosłam jeszcze kilka centymetrów. –odpowiedziałaś Zayn’owi z
uśmiechem na twarzy.
-Pamiętam, jak ci obcinałem te włosy. Fakt, odrosły.
-Miło, że zauważyłeś. –uśmiechnęłaś się.
-Widzę, że masz świetne zajęcie. -Zayn spojrzał na taczkę z trawą, po
czym uśmiechnął się ochoczo.-Może ci pomogę ?
-Nie mam nic przeciwko.-uśmiechnęłaś się. –Tylko, że ta taczka jest już
pełna, trzeba to zwieźć do kontenera.
-A więc, panie przodem. –Zayn delikatnie złapał cię za rękę i zaprowadził
do taczki. Uniósł cię z niezwykłą wprawą i posadził na stercie siana. –Uwaga,
3-2-1 Jedziemyy !
Ty zaczęłaś drzeć się jak głupia, śmiać się i zasłaniać sobie twarz
rękoma, gdy Zayn pchał taczkę z lekkością. Dojechaliście do kontenera. Już
chciałaś sama zejść, gdy nagle usłyszałaś chrząknięcie Zayn’a. Podszedł do
ciebie, lewą rękę schował za plecy, a prawą podał tobie i pomógł ci zejść.
-Od kiedy zrobiłeś się taki uprzejmy.?-Zapytałaś z przekąsem.
-(T.I.) ja zawsze byłem uprzejmy dla kobiet. Zwłaszcza takich pięknych.-powiedział
Zayn, a ty momentalnie poczułaś, że zalewasz się rumieńcem.
-Dobra, musimy się streszczać, ściemnia się, a my mamy do zwiezienia
jeszcze pełno trawy. I obiecuję ci, że po skończonej robocie dostaniesz
nagrodę.
-Hmm, a jaką ? –Zapytał Mulacik.
-Szarlotkę mojej mamy.-powiedziałaś dumnie.
-Szarlotkę…*.* Jeszcze pamiętam smak tej szarlotki, tego się nie
zapomina. - Zayn zatracił się w wspomnieniach, myśląc o smaku szarlotki.
-Co, może mi jeszcze powiesz, że pamiętasz smak rabarbaru z cukrem ?
-RABARBAR Z CUKREM ? MASZ RABARBAR Z CUKREM ? –w jego oczach zaczęły
tańczyć iskierki zachwytu. –W takim razie..-zaczął, po czym podszedł do ciebie,
wziął cię na ręce i włożył do taczki- …musimy się spieszyć.-po czym pognał w
stronę skoszonego trawnika.
Jak już zaczęliśmy zwozić trawę, tak w zastraszającym tempie
skończyliśmy.
-No, teraz mojemu pracusiowi należy się nagroda.-powiedziałaś, po czym
dałaś Zayn’owi całusa w policzek i szybko popędziłaś w stronę kuchni.
-Gdzie jemy ? –zapytałaś po kilku minutach wychodząc z kuchni z tacą, na
której były dwa kawałki szarlotki, szklanka cukru i kilka łodyg rabarbaru.
-Nie wiem, gdzie można usiąść ?
-Stodoła ?-zaproponowałaś nieśmiało.
Zayn uśmiechnął się porozumiewawczo, dając ci do zrozumienia, że się
zgadza. Weszliście więc do stodoły. Na tacy, ale pod jedzeniem miałaś jeszcze
serwetkę. Wzięłaś ją, rozłożyłaś na snopku siana i na tym rozłożyłaś jedzenie.
-(T.I.) czy ty zdajesz sobie sprawę, że na tej tacy, którą przed chwilą
niosłaś było moje niebo.?-Zayn jęknął, po czym zrobił maślane oczęta i zaczął
wpieprzać szarlotkę.
-Nic się nie zmieniłeś. To dobrze, że zapamiętałeś jednak mnie, szarlotkę
mojej mamy i twoje, a raczej nasze rodzinne Bratford.
-Jak mogłem o was zapomnieć. (T.I.) byłaś najważniejsza dla mnie. Ani na
chwilę nie przestałem o tobie myśleć, codziennie wspominałem nasze wybryki, a
to przypalanie paznokci zapalniczką, obcinanie sobie nawzajem włosów, tego było
pełno, (T.I.) pamiętasz? Z drugiej strony, ja… ja chyba.. Bo ty nie byłaś
najważniejsza dla mnie. Ty dalej jesteś. (T.I.), ja jestem w tobie zakochany
odkąd pamiętam. Cierpiałem, że już nigdy cię nie zobaczę. A gdy dzisiaj
spotkałem ciebie… Uświadomiłem sobie, że marzenia się spełniają. Moim
marzeniem, już po osiągnięciu sławy, nie było nurzanie się w pieniądzach do
końca życia, tylko spotkanie ciebie i bycie z tobą. (T.I.) Kocham Cię ! Kocham
twoje blond włosy, kocham twoje niebieskie niczym ocean oczy.
W czasie monologu Zayn’a z twoich paczadełek popłynęły łzy. Jeszcze nikt
tak pięknie do ciebie nie mówił, a w szczególności twój najlepszy przyjaciel,
twój ‘Brat’.
-(T.I.), nie płacz, proszę. Nie chcę, żebyś przeze mnie płakała, ja nie
chciałem cię zranić. Ja po prostu mówiłem, co myślę.
-Zayn, bo ja.. ja..-nie dokończyłaś jeszcze się jąkać, by wypowiedzieć to
zdanie w pełni, a już twoja twarz znacząco przybliżyła się do twarzy Zayna. Gdy wasze usta już prawie się
dotykały, ty wyszeptałaś tylko cichutkie ‘Kocham cię’, po czym zaczęliście się
namiętnie całować. Po kilku minutach Zayn odessał się delikatnie od twych
malinowych ust i spojrzał ci prosto w oczy, kładąc swoją dłoń na twoim
policzku.
-Bądź tylko moja. (T.I.) nikomu cię nie oddam.-powiedział Mulat.
-Byłam, jestem i będę tylko dla ciebie. Już zawsze.-odpowiedziałaś, po
czym wasze usta znów złączyły się w pełnym czułości i pożądania pocałunku. Zayn
schodził coraz niżej obdarowując pocałunkami twoją szyję i obojczyki, gdy nagle
do stodoły wszedł twój starszy brat, Mike.
-(T.I.) jesteś tuta.. Oops, przepraszam, że przeszkodziłem. –wydukał
Mike, z szelmowskim uśmieszkiem, po czym już chciał wyjść ze stodoły, gdy
stanął w miejscu. Odwrócił się w waszą stronę. -Zayn?
Zayn w jednej chwili wstał i powolnym krokiem podszedł do twojego brata.
-Mike ! Stary, kurde !-głośnym tonem wypowiedział już Mój Zayn, po czym
razem z Mike’iem uścisnęli się. Tak więc nici z waszej chwili prywatności,
pierwszej od 4 lat. Ale nie można mieć wszystkiego. Tego dnia Zayn na nowo przywitał
się z całą twoją rodziną, poznał twoje najmłodsze siostrzyczki.
*2 lata później*
Siedzisz u siebie w domu na kanapie, twoje nogi leżą swobodnie na
kolanach Zayn’a. Siedzicie spokojnie, przykryci kocem i pijecie kakao przy
jasnym świetle płomieni tańczących w kominku. Oglądacie wasze zdjęcia z
dzieciństwa.
-Oo, Zayn, patrz. Wtedy miałam chyba z 6 lat a ty 9. Pamiętam to
doskonale. Wtedy powiedziałeś…
-Wiem, co powiedziałem. Powiedziałem, że kiedyś będziesz moją żoną,
będziemy uprawiać pomidory i urodzisz mi
czterech synów.-powiedział Mulacik. -Kiedyś mówiłem to w formie twierdzenia,
teraz jednak wolałbym zapytać.
Zayn w jednej chwili wstał i przyklęknął na jedno kolano wyjmując z
tylnej kieszeni swoich spodni plastikowy pierścionek dla dzieci.
-Jak za dawnych lat.-powiedziałaś, po czym twoje oczy się zaszkliły.
-(T.I.), tym razem pytam. Czy chciałabyś zostać moją żoną, mieć ze mną
plantację pomidorów i urodzić mi czterech synów.?
-Tylko, pod warunkiem, że będzie dwóch synów i dwie córki.-odpowiedziałaś.
-Dla ciebie wszystko. –powiedział Zayn nakładając na twój szczupły palec
różowy kawałek plastiku.
Jazmine <3
ale super... moje marzenie ;)
OdpowiedzUsuńMalikowa <3
Fajny , tylko pisze się Bradford* xd
OdpowiedzUsuń*.* Uzależniam się od tego bloga <3
OdpowiedzUsuń